Metaliczny zapach krwi roznosi się w powietrzu, gdy dzielni poszukiwacze bogactw wyruszają na łowy. Nie jest on w Mordheim niczym nadzwyczajnym, jednak tego dnia coś wisi w powietrzu. Przeszukiwanie domów może skończyć się bardzo źle dla tych, którzy w porę nie dowiedzą się o krwawej orgii wyznawców Khorne'a...
Archiwizuje wielebny Rafael z MORR, zwany także Starcem z Gór lub Brodatym Inwestorem
sobota, 4 lutego 2012
piątek, 27 stycznia 2012
Grobowiec Zarazy by Skavenblight DT
Gdyby zaraza i rozkład nie były obecne w Mordheim, nie można by było nazwać tego czasu Apokalipsą. Zapach zgnilizny i stęchlizny dotarł w każdy kąt miasta. Trzeci widmowy Jeździec pokazuje swe oblicze – a jest to nikt inny, jak sam Nurgle, którego umiłowane dzieci, z potwornym Zgnilcem na czele, od dawna już czekają w Mordheim...
wtorek, 24 stycznia 2012
Czas zmian by Skavenblight DT
Nawet w Czasie Apokalipsy nikt nie spodziewał się takiej interwencji Pana Zmian. Przeszukiwanie miasta kończy się – a raczej zaczyna – dla wszystkich fatalnie. Czas i przestrzeń tworzą zawirowania, w ogólnym zamęcie znika nagle większość wojowników. Teraz trzeba znaleźć swoich i ustrzec się przed niebezpieczeństwami...
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Polowanie na niewolnice by Skavenblight DT
Wydaje się, że bogaci ludzie nawet w Czasie Apokalipsy nie mają większych problemów: większość dowódców band wzrusza tylko ramionami, słysząc pogłoskę, że z transportu niewolnic z haremu jakiegoś arabskiego bogacza uciekło kilka dziewcząt. Nie wiedzą jeszcze, jak niezwykłe są to dziewczęta i że skryły się właśnie w Mordheim...
piątek, 20 stycznia 2012
Rytuał Przeklętego Pielgrzyma by Skavenblight DT
Nicodemus spojrzał z trudem poprzez aurę zielonkawego blasku. Tak, byli tu. Mali, śmieszni ludzie, nie dorastający mu do pięt - dosłownie i w przenośni. Z drugiej strony również nadchodziły jakieś kurduple. Cóż, nie miało to teraz najmniejszego znaczenia. Ani jedni, ani drudzy nie odważą się go zaatakować podczas odprawiania rytuału. Przecież słyszeli o nim, i wiedzą, że kogo jak kogo, ale Nicodemusa niepokoić nie należy. A nawet jakby chcieli mu przerwać, nie mają najmniejszych szans. Żadna aura nie przepuści żywego wroga. Ani kuli, ani strzały, ani bełtu. Nie jest to możliwe. Przecież aura jest dziełem największego z czarodziejów...
A jednak nadchodzą, pomyślał, kątem oka dostrzegając ruch. Dobrze. Tym lepiej. Najważniejsze, by nie przerywali rytuału. Po nim nieistotne będzie już, kto i czego od niego chce. Największy z czarodziejów wreszcie przestanie być wyszydzany. Wreszcie nie tylko wzrost będzie świadczył o jego wielkości. Wreszcie klątwa demona zostanie zdjęta. Wszystko wróci do normy... będzie znów tak samo... albo lepiej...
- Niech tylko ktoś odważy się przekroczyć linię tego kręgu... - zamruczał. - Nie wiem, co mu zrobię, ale pewne jest jedno... nie wyjdzie z tego żywy...czwartek, 19 stycznia 2012
Przeklęty Bibliotekarz by Skavenblight DT
Przed uderzeniem meteorytu w Mordheim, znajdował się tam olbrzymi budynek biblioteki, wzniesiony w celu niesienia kaganka oświaty ludności miasta. Wielu ludzi dbało o stan zgromadzonych dzieł, ale tylko jeden człowiek miał obowiązek czuwania nad specjalną kolekcją dzieł traktujących o zakazanych dziedzinach. Pod fałszywym pretekstem poszukiwania skutecznych sposobów zwalczania mutacji oraz wszelkich przejawów zwolenników chaosu, prowadził swoje własne zakazane studia nad dziedzinami demonologii i nekromancji.
Kiedy na niebie pojawiła się kometa z dwoma ogonami, a po mieście rozniosła się wieść, że to znak powrotu Sigmara, w umyśle bibliotekarza zapłonęła myśl podsycana przez demona zaklętego w wielkiej czarnej księdze - myśl, że chcą pozbawić go jego wspaniałego zbioru. Bibliotekarz, już wtedy oszalały od zdobytej wiedzy, wykonał rytuał przyzwania demona, dając mu swą duszę i ciało w zamian za pomoc w obronie zgromadzonych woluminów przed poszukiwaczami, którzy chcieliby wykraść lub zniszczyć jego kolekcję. Kiedy na miasto spadł meteoryt, wszystko zostało praktycznie zniszczone, a budynek biblioteki został prawie doszczętnie zburzony. Gdy spaczeń zetknął się z przeklętymi księgami, te zaczęły wydzielać wielobarwne dymy, które osiadły nad okolicą, siejąc zgubę każdemu niekompetentnemu magusowi. Po bibliotece pozostały tylko ruiny, a wśród tych ruin znajduje się stojak z otwartą wielką czarna księgą, z której słychać opętańcze krzyki i wrzaski, przypominające wszystkim nierozważnym poszukiwaczom przygód, że nikt nie ma prawa przekroczyć murów biblioteki bez zgody przeklętego bibliotekarza. Bibliotekarza, który czai się gdzieś w ruinach, by chronić swój cenny skarb....
piątek, 13 stycznia 2012
Nagła egzekucja by Skavenblight DT
- Wodzu - zawołał Markus. - Wolałbym nie wchodzić do tego budynku.
Kapitan Teichfischer spojrzał na niego pogardliwie.
- A dlaczegóż to nie chcesz tam wchodzić? - prychnął. - Strach cię obleciał? Możesz nie wchodzić, jak nie chcesz. Znajdzie się wśród nas ktoś odważniejszy.
- Nie chciałbym, żeby ktokolwiek tam wchodził. Czuję, że tam jest coś niedobrego. Szczuroludzie... - odrzekł Markus i urwał, widząc niedowierzanie na twarzy dowódcy.
Reiklandczycy zachichotali. Nie pierwszy raz Markus wymyślał niestworzone historie, byle tylko wykręcić się od obowiązków. Fakt, że raz wycofał się z cmentarza, a chwilę potem kilku zmarłych opuściło swe groby. No, i rzeczywiście kultyści Pana Cieni byli w tamtym domu, przy pełni Morrslieba, ale przecież to przypadek. Wszystko przypadki. Zresztą tamto można było przewidzieć, a ten budynek? Wyglądał całkiem normalnie. W dodatku w sąsiednich domach na piętrach czaili się
strzelcy. Cokolwiek tam było, długo nie pożyje.
- Nie, mój drogi. To już przesada. Zastanów się, czy naprawdę chcesz prowadzić poszukiwania w Mordheim. - odrzekł gniewnie Teichfischer. - Szczuroludzie! To jest niepodobne do największego tchórzostwa. Jeśli zechcesz, zrobię to za ciebie. Ja wejdę tam sam. Teraz. A ty wstydź się, bo hańbisz honor swego kraju taką postawą. Po czym uśmiechnięty przekroczył próg. Reiklandczycy zamilkli, chociaż uśmiechy nie zeszły im z twarzy. Patrzyli i słuchali spokojnych kroków kapitana, które rozbrzmiewały głośnym stukotem w całym budynku. Markus zacisnął powieki. Kroki skierowały się po schodach na piętro. Wciąż były głośne i regularne. Po czym nagle umilkły i nastąpiła cisza. Zaraz po krzyku konającego kapitana.
Kapitan Teichfischer spojrzał na niego pogardliwie.
- A dlaczegóż to nie chcesz tam wchodzić? - prychnął. - Strach cię obleciał? Możesz nie wchodzić, jak nie chcesz. Znajdzie się wśród nas ktoś odważniejszy.
- Nie chciałbym, żeby ktokolwiek tam wchodził. Czuję, że tam jest coś niedobrego. Szczuroludzie... - odrzekł Markus i urwał, widząc niedowierzanie na twarzy dowódcy.
Reiklandczycy zachichotali. Nie pierwszy raz Markus wymyślał niestworzone historie, byle tylko wykręcić się od obowiązków. Fakt, że raz wycofał się z cmentarza, a chwilę potem kilku zmarłych opuściło swe groby. No, i rzeczywiście kultyści Pana Cieni byli w tamtym domu, przy pełni Morrslieba, ale przecież to przypadek. Wszystko przypadki. Zresztą tamto można było przewidzieć, a ten budynek? Wyglądał całkiem normalnie. W dodatku w sąsiednich domach na piętrach czaili się
strzelcy. Cokolwiek tam było, długo nie pożyje.
- Nie, mój drogi. To już przesada. Zastanów się, czy naprawdę chcesz prowadzić poszukiwania w Mordheim. - odrzekł gniewnie Teichfischer. - Szczuroludzie! To jest niepodobne do największego tchórzostwa. Jeśli zechcesz, zrobię to za ciebie. Ja wejdę tam sam. Teraz. A ty wstydź się, bo hańbisz honor swego kraju taką postawą. Po czym uśmiechnięty przekroczył próg. Reiklandczycy zamilkli, chociaż uśmiechy nie zeszły im z twarzy. Patrzyli i słuchali spokojnych kroków kapitana, które rozbrzmiewały głośnym stukotem w całym budynku. Markus zacisnął powieki. Kroki skierowały się po schodach na piętro. Wciąż były głośne i regularne. Po czym nagle umilkły i nastąpiła cisza. Zaraz po krzyku konającego kapitana.
sobota, 7 stycznia 2012
Na celowniku Johanna Nożownika by Skavenblight DT
Kto pyta, nie błądzi. Bywa też jednak tak, że odpowiedzią na pytanie o imię tego człowieka jest jedynie nóż, wystający z klatki piersiowej i wytrzeszczone w bolesnym zdumieniu oczy. To pierwsze i zwykle ostatnie spotkanie z Johannem Nożownikiem, legendarnym już w Mordheim zabójcą, zdolnym do wszystkiego... Można oczywiście wynająć go za drobną opłatą. Johann jednak tym razem nie ma ochoty układać się ani z dowódcą jednej z band, ani z dowódcą drugiej. Przeciwnie, głośno przeklina nieznajomych, spoglądając na nich z dachu jednego z domów. Dlaczego akurat tutaj muszą załatwiać swoje sprawy? Właśnie w tej dzielnicy miał się pojawić jego cel - syn bogatego szlachcica, który zdradził tajemny kult, do którego należał. Teraz podobno kryje się tutaj, może nawet w przebraniu skavena lub orka. W końcu wie, że jest ścigany. Johann widział wczoraj jego portret. Co prawda nie był do końca pewien, czy dobrze pamięta, bo sporo już zdążył zażyć Karmazynowego Cienia, lecz na pewno rozpozna łebka, kiedy go tylko zobaczy.
Zaraz... czy to nie tamten obok dowódcy? Bardzo podobna sylwetka... tak, to na pewno on... albo też Albrecht z gospody z Middenheim? Nie, przecież nigdy nie byłem w Middenheim, pomyślał Johann. To był tylko sen. To musi być ten koleś, i nikt inny. Johann pogłaskał z lubością ostrze jednego z noży. Zapiekło. Poleciało kilka kropel krwi. Tak, tak, pomyślał. Idealne, by przebić serce.
Zaraz... czy to nie tamten obok dowódcy? Bardzo podobna sylwetka... tak, to na pewno on... albo też Albrecht z gospody z Middenheim? Nie, przecież nigdy nie byłem w Middenheim, pomyślał Johann. To był tylko sen. To musi być ten koleś, i nikt inny. Johann pogłaskał z lubością ostrze jednego z noży. Zapiekło. Poleciało kilka kropel krwi. Tak, tak, pomyślał. Idealne, by przebić serce.
wtorek, 27 grudnia 2011
Żywi lub martwi by Skavenblight DT
- Co? - zapytał Ulli. - Ach, tak, znów wisi mnóstwo tego śmiecia. Co tam pisze?
- Jest napisane, mój drogi, jest napisane - uśmiechnął się jego kompan. - Ano to co zwykle - jesteśmy poszukiwani, żywi lub martwi. Władze znów się łudzą, że można nas złapać.
- A ile tym razem dają za nas? - zainteresował się brodacz. - Może nawet opłaci się ciebie przehandlować - zachichotał, klepiąc Marquanda po ramieniu na znak, że żartuje.
- Niespecjalnie - skrzywił się Marquand. - Po 50 złotych koron na łebka. Nisko nas cenią. Rozczarowałem się. Myślałem, że nasza sława sięga dalej.
- Ja też - twarz Ulliego wykrzywił grymas, zapewne mający udawać smutek. - Znaczy nie kryjemy się specjalnie? Skoro tak mało, i tak nikt nie zechce nas łapać. Nikt nie zaryzykuje życia za takie grosze.
- Może i nie - zgodził się jego przyjaciel. - Ale zauważ, że to dwa razy więcej niż ostatnio. Albo się władzom za dobrze powodzi, albo im zależy... a na taką sumkę już ktoś się może skusić. Moim zdaniem bezpieczniej będzie na jakiś czas się rozdzielić. Wytłuczemy durniów, jak się spiją w knajpie. Lubię bójki w karczmach, a ostatnio coś zbyt spokojnie było.
- Masz rację. - odrzekł Ulli. - Ale z piwa wieczorem nie zrezygnuję!
- Nie będziesz musiał. - uśmiechnął się Marquand i zanucił fałszywie: - A kto umarł, ten nie pije...
W mieście wywieszono znów listy gończe za Ullim Leitpoldem i Marquandem Volkerem - dwoma najgroźniejszymi przestępcami w tej części Imperium. Nagroda jest wysoka i kusi niejednego dowódcę, który potrzebuje zastrzyku gotówki dla siebie i swoich chłopców. Jedynym problemem będzie ujęcie
dwóch rozbójników bez większych strat w ludziach...
środa, 21 grudnia 2011
Szaleństwo, chaos i łzy by Skavenblight DT
Jedna z większych ulic Mordheim wydaje się w tę noc zapomniana przez życzliwych bogów. Właśnie tutaj jeden z kapłanów Mrocznego Księcia postanowił odprawić swój szaleńczy rytuał. Na pomoc przybywają wierne służebnice Slaanesha, gotowe zabić każdego, kto zechce go przerwać. Tylko Morrslieb może spokojnie patrzeć na tę rzeź...
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Zagwozdka by Garran
Jeden z bardziej niesławnych zabójców zamieszkujących gdzieś w Mordheim – a właściwie jego truchło zostało znalezione w gruzach.. Obudziło to marzenia band o bogactwach jakie zostawił za sobą ów czarny charakter – bez ryzyka noża wbitego w plecy.. albo i trzech. Okazało się niestety, że większość jest już ograbiona, lecz sporych rozmiarów sejf wbudowany w ściany ruiny nadal stał wytrwale. Krasnoludzka robota przetrwała jak do tej pory wszystkie przeciwności losu. Jedynym co dzieli bandy od dostania się do środka jest skomplikowany zamek –łamigłówka. Najwidoczniej był on już problemem dla niejednego, gdyż w okolicy znajduje się kilka wskazówek – prób rozwiązania zadania, które będą pomocne dla przyszłych prób otworzenia krasnoludzkiego zamka.

niedziela, 18 grudnia 2011
Skarb rozpustników by Skavenblight DT
Hazardziści, narkomani i inni rozpustnicy często tworzyli organizacje i kulty, mające na celu ułatwienie zdobywania środków na narkotyki i inne przedmioty służące ich rozkoszy. Nim uciekli lub zginęli w katastrofie, pochowali kosztowności w skrzyniach i dobrze ukryli. Teraz czas ich poszukać...
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Opary rozkoszy by Skavenblight DT
Wśród zrujnowanego miasta bandy trafiają na obszar, gdzie unosi się dziwna mgiełka. Niczego nie podejrzewając kierują się w głąb tajemniczych oparów, nie wiedząc nawet, że po drugiej stronie znajduje się niemniej zaskoczony przeciwnik...
Grzeszna dzielnica by Skavenblight DT
W tej dzielnicy Mordheim znajdowało się zapewne najwięcej przybytków rozkoszy. Większość była tylko legalną przykrywką dla działalności tajemnych kultów Slaanesha. Choć gniew Sigmara zgładził miasto, w ruinach wciąż znajdują się bogactwa – tak samo, jak i liczne niebezpieczeństwa...
piątek, 9 grudnia 2011
Rozpustny szlachcic by Skavenblight DT
Syn bogatego szlachcica, znany z zepsucia i zamiłowania do rozpusty, wybrał się nocą na “spacer” z dziwnie przebranymi i zachowującymi się ludźmi. Stary szlachcic twierdzi, że ludzie ci są podejrzani i oferuje za odnalezienie syna sporą nagrodę...
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Czarodziejska mapa by Garran
Kurt wszedł pierwszy... W środku było ciemno, ale kapitan miał przy sobie pochodnię. Schodził po wilgotnych kamiennych schodach coraz niżej. Dźwięk jego kroków roznosił się echem. Za nim szedł Sigmund. Dopiero niedawno dołączył się do kompanii Kurta... Światło... Ciemność... Krzyk... Krew... 'Sigmund! Gdzie się do cholery podziałeś! Jesteś cały?' - krzyknął Kurt. Wymacał na ziemi pochodnię, zapalił... Sigmung nie mógł mu odpowiedzieć. Leżał w kałuży krwi... własnej krwi... Ręka mu zadrżała. Spojrzał za siebie w kierunku wyjścia. Nie mógł się cofnąć. Musiał mieć tę mapę, a to była jedyna droga, żeby ją zdobyć.
piątek, 11 listopada 2011
czwartek, 20 października 2011
Akcja ratunkowa by wielebny
- Stuka i puka, mordę wydziera po nocach, spać nie daje ...... co za typ.
- Wiesz co? Mam pomysła. Pójdziem go wykopać i za te hałasy go przekopiem.
sobota, 15 października 2011
Klątwa Nagasha by Motor
Wiele wieków temu, bo w dwa tysiące lat przed powstaniem Imperium, w mieście Khemir w Arabii narodziło się dziecko imieniem Nagash, które później było przeklinane przez wszystkie rasy żyjące.
wtorek, 4 października 2011
Legenda Czarnej Perły
Historia Czarnej Perły sięga jeszcze czasów Sigmara Młotodzierżcy. Ponoć w tych zamierzchłych czasach, gdy bóg chodził po ziemi, starł się z jednym z wybrańców wszystkich czterech potęg Chaosu. Walka była, jak to zwykle w przypadku epickich walk, długa i krwawa. Mało znana wersja legendy wspomina, że podczas pojedynku doszło do czegoś, co szermierze nazywają „trafieniem obopólnym”, a krew obu przeciwników trysnęła w kierunku twarzy adwersarza. Podobno obie strugi spotkały się w powietrzu i sycząc niemiłosiernie zmieszały się w jednym momencie i zastygły w postaci małego klejnotu. Od tego momentu wystarczyło parę ciosów by władca Imperium pokonał swojego przeciwnika, acz perła pozostała w ziemi na bardzo, ale to bardzo długo. Minęło ponad XIX wieków do czasu w którym młody krasnolud znalazł perłę, spacerując po łące, na której odbyła się kiedyś owa potyczka. Ile opatrzności musiało być w tym wydarzeniu powie Wam każdy krasnoludzki inżynier szukający kulki od łożyska, która spadła na podłogę. Wyobraźcie sobie teraz perłę wśród traw na niemal bezkresnych równinach, ale przedmioty tego typu mają talent do bycia znajdowanymi. Krasnolud ów zrobił sobie z tej perły naszyjnik, a już dwa lata później znany był jako jeden z najlepszych browarników w okolicy. Niestety jak można się domyślić nasz krasnolud nie był normalnym krasnoludem, jak bowiem wyjaśnić to, że zamiast pracować w kopalni błąkał się po łąkach, a zamiast ciężkich złotych ozdób i łańcuchów nosił na szyi jedynie czarną perełkę? Robił dobre piwo, ale po tym jak zaczął nazywać je właśnie Perełką i eksperymentował z dodawaniem do niego soku musiał opuścić rodzinne strony. Udał się do ludzkiego miasta Mordheim, gdzie mógł robić niemal wszystko. Jego piwo zyskało niesamowitą sławę wśród ludzi i dorównywało niemal bugmańskiemu. Lecz nasz krasnolud okazał się straszliwie ambitny i postanowił sobie, że uda mu się zrobić najlepsze piwo na świecie, a rozlewać będzie je nie do beczek, a do (o zgrozo!) małych butelek pakowanych w skrzynki. Pracował dniami i nocami całe lata, aż został uznany szalonym i ludzie częściej się z niego śmiali niż chwalili, ale samotność przestała mu przeszkadzać.
Na kilkanaście dni przed zakończeniem roku 1999 odbyć się w Mordheim miał festiwal piwa, na którym wybrać miano „najlepsze piwo tysiąclecia”. Niemal każdy był pewien że wygra bugmańskie, ale ludzi czekała niesamowita niespodzianka. Na dwa dni przed nowym rokiem sędziowie pewni już zwycięzcy skosztowali ostatniego piwa przyniesionego w kilku ciemnych butelkach…
Podobno młody krasnoludzki browarnik tak bardzo chciał zaistnieć w tym konkursie, że sproszkował swój perłowy naszyjnik i dodał go do kadzi z piwem. Czarna Perła, bo tak nazwał ten trunek, siłą rzeczy nie mogła istnieć w większej ilości niż kilka skrzynek, ale mimo to tuż przed katastrofą uzyskała tytuł Piwa Tysiąclecia. Niestety poza nadaniem tytułu i puszczeniem informacji plotką w świat, nikomu nie było dane spróbować Czarnej Perły, bo Mordheim zostało zniszczone. Legenda głosi, że w ruinach miasta wciąż jeszcze stoi zwykły, szary dom, w którego piwnicach ukryte jest kilka skrzynek tego piwa, a jego wartość dla koneserów mogłaby być niemal nieograniczona…
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























